Czy nauczyciel może robic wszystko na co ma ochotę?

Wszystko co dotyczy godności ucznia

Czy nauczyciel może robic wszystko na co ma ochotę?

Postprzez agajat » Pon Lut 22, 2010 1:11 pm

Serdecznie Witam,

Uprzejmie proszę o radę, chciałabym się dowiedzieć czy można odwoływać zapowiedziane kartkówki wyznaczone na konkretny dzień. Muszę dodać ,że dzieciom były podane również słówka z których miała się odbyć dana kartkówka (j.angielski).
W zamian nauczycielka zaczęła odpytywać dzieci z innych słówek a kartkówkę przeniosła na następny dzień, kilkoro dzieci dostało negatywne oceny -a w tym również moje dziecko.
W tej sprawie rozmawiałam z wychowawczynią klasy a Ona odpowiedziała mi ,że dowie się, o co chodzi i porozmawia z Panią od angielskiego. Następnego dnia po powrocie ze szkoły mojej córki dowiedziałam się, że Pani na lekcji j.angielskiego powiedziała, iż może odpytywać sobie kiedy tyko ma na to ochotę a tych jedynek już nie można poprawić.
Moim skromnym zdaniem to była zwykła prowokacja i złamanie praw ucznia oraz narażanie dzieci na dodatkowe nerwy.
Uważam, że maluchy tak bardzo przeżywają różnego rodzaju sprawdziany czy kartkówki i jest to dla nich ogromny stres. Dodam tylko, że są to dzieci z klasy IV.S.P. a klasa liczy sobie tylko ośmioro uczniów.
Problemów z tą Panią jest więcej i wielu rodziców ma jakieś zastrzeżenia, co do jej nauczania, a dzieci jej nie lubią. Nauczycielka uczy dopiero od tego roku szkolnego w poprzednich latach była inna Pani i wszyscy ją bardzo chwalili(obecnie jest na macierzyńskim) i nie było żadnych problemów z tym językiem.
Muszę jeszcze dodać, iż na półrocznej wywiadówce rozmawiałam z tą Panią o sprawach, które mnie niepokoiły między innymi:
- Pani w ogóle nie sprawdzała zeszytów.(a dzieci czasami robią błędy)
- słabo objaśniała zad.domowe, gdyż córka przychodziła do mnie po pomoc a ja nie zawsze mogłam jej w tym pomóc, więc prosiłam Panią, aby po kilka razy tłumaczyła dzieciom różne zagadnienia i prace domowe.
- Ja, jako rodzic nie dostawałam do wglądu sprawdzianów i kartkówek, które pisało moje dziecko,
Nauczycielka wysłuchawszy mnie powiedziała, że nie daje rady wytłumaczyc wszystkim na jednej lekcji, a klasa liczy tylko 8-m osób,- przecież to śmieszne a jak się uczą dzieci w mieście, gdzie klasy mają po 20-u uczniów? .
Z wielką wyższością oznajmiła mi, że jest po studiach i sama wie najlepiej co robi(wiem,że jeszcze studiuje pedagogikę) i czemu inni rodzice do niej nie przychodzą tylko ja. Problem polega na tym, że tylko ja się nie boję o tym mówić.
Czasami wydaje mi się, że niektórzy nauczyciele mają nas rodziców za kompletnych imbecylów.
Jeżeli to, co napisałam nie jest moją paranoją to proszę o radę w szczególności o odwoływaniu zapowiedzianych sprawdzianów i kartkówek a w zamian odpytywanie zupełnie z czegoś innego, o poprawianiu niedostatecznych ocen zwłaszcza kiedy uczeń wyraża chęć do poprawienia takiej oceny .
Może są jakieś konkretne przepisy, bo mówiąc nauczycielom ,że łamią prawa uczniów odpowiadają - a gdzie to jest napisane?
Pozdrawiam.
agajat
 
Posty: 4
Dołączenie: Pon Lut 22, 2010 10:59 am

Re: Czy nauczyciel może robic wszystko na co ma ochotę?

Postprzez ghost. » Pon Lut 22, 2010 2:42 pm

Witam.

Przepisy, o które Pani pyta to Wewnątrzszkolny System Oceniania (WSO), będący częścią Statutu Szkoły. Proszę koniecznie zdobyć ten statut (jest w sekretariacie).

Co do odwoływania sprawdzianów to mogę tylko tyle napisać, że termin sprawdzianu ustala nauczyciel, przy czym termin ten klasa musi znać z wyprzedzeniem określonym w WSO. Jeśli termin ten ulega zmianie, to z zachowaniem tej procedury. Czyli przesuwać może, o ile tylko poinformuje o tym klasę. Nie ma przepisu, który tego zabrania. Na szczęście. Są przecież sytuacje, w których termin sprawdzianu jest przesuwany na prośbę całej klasy.

Jeśli chodzi o pytanie z innych słówek niż zadane to niestety też mam złe wieści. Jeśli są to słówka już "przerabiane" to każdy uczeń ma obowiązek je znać na bieżąco i niestety nie ma wytłumaczenia że "dziś już nie pamiętam, bo coś tam.". Znajomość słówek w języku obcym jest elementarna i nie można pozwolić na ich zapominanie. Nauczycielka może w zasadzie na każdej swojej lekcji pytać z uprzednio "przerobionego" materiału. Choć uniemożliwienie poprawy nie zasługuje na pochwałę, bo jest niepedagogiczne.

Osobiście uważam, że pani nauczycielka nie popełniła żadnego wykroczenia w postaci złamania jakichkolwiek praw. Zachowała się dość obcesowo, co nie powinno mieć miejsce, ale to już jest sprawa pozaprawna. Argumenty dotyczące stresowania dzieci są powszechnie podnoszone z okazji kolejnej jedynki i jak czytam - mają być usprawiedliwieniem dla niesystematyczności. Pożałowania godne. Nauczycielka jest bardzo wymagająca, jak czytam - i bardzo dobrze.
Sporym problemem jest nieudostępnianie sprawdzianów. Tu jest kolizja z prawem. Zgodnie z Rozporządzeniem Ministra Edukacji Narodowej w sprawie oceniania i klasyfikowania nauczyciel na prośbę ucznia i(lub) rodzica ma obowiązek uzasadnić wystawioną ocenę. Najprościej jest chyba pokazać i omówić sprawdzian. Jeśli ta nauczycielka odmawia to należy ten fakt zgłosić u Dyrekcji Szkoły.

I proszę dać dziecku więcej samodzielności.
Otwarło się przejście do waszego świata. Powracam!
Awatar użytkownika
ghost.
 
Posty: 536
Dołączenie: Nie Sty 31, 2010 9:33 pm

Re: Czy nauczyciel może robic wszystko na co ma ochotę?

Postprzez Oro » Pon Lut 22, 2010 6:41 pm

ghost jeśli zapowiada sprawdzian i bez porozumienia z klasą zmienia termin to już jest nie teges... U nas nauczyciele bez porozumienia z nami nie zmieniają sobie terminów sprawdzianów jak chcą.. my jako klasa musimy najpierw na to wyrazić zgodę... inna sprawa,ze zawsze tą zgodę wyrażamy :lol:

Co nie zmienia faktu, że rzeczywiście jeśli słówka były przerobione to by mogła ich i po kartkówce czy sprawdzianie zapytać z nich...
Oro
 
Posty: 292
Dołączenie: Pon Gru 07, 2009 6:03 pm

Re: Czy nauczyciel może robic wszystko na co ma ochotę?

Postprzez MateuszNesterok » Pon Lut 22, 2010 9:30 pm

A mi się temat podoba :P "Czy nauczyciel może robić wszystko na co ma ochotę?" Ależ oczywiście, że może. Jest człowiekiem. Jeśli ma ochotę może coś zjeść, wypić, iść na imprezę, do łóżka... ;)
Fiat iustitia, pereat mundus.

Członek Amnesty International Polska
Członek ANIMALS Towarzystwa Pomocy Zwierzętom
Członek Stowarzyszenia Młodzi Demokraci
Wolontariusz Międzynarodowego Ruchu na Rzecz Zwierząt Viva!


Nasz profil na NK: http://www.nasza-klasa.pl/profile/29982943/
Awatar użytkownika
MateuszNesterok
Rzecznik Praw Ucznia i Rodzica
Rzecznik Praw Ucznia i Rodzica
 
Posty: 967
Dołączenie: Wto Paź 27, 2009 3:48 pm
Miejscowość: Bydgoszcz

Re: Czy nauczyciel może robic wszystko na co ma ochotę?

Postprzez ghost. » Pon Lut 22, 2010 9:38 pm

@Oro: pewnie że takie rzeczy są "nie teges". Mówiąc po prostu - dość bezduszne. Niemniej jednak nie są sprzeczne z prawem.
Otwarło się przejście do waszego świata. Powracam!
Awatar użytkownika
ghost.
 
Posty: 536
Dołączenie: Nie Sty 31, 2010 9:33 pm

Re: Czy nauczyciel może robic wszystko na co ma ochotę?

Postprzez agajat » Śro Lut 24, 2010 11:27 am

Drogi Panie Mateuszu,
Spodobała mi się Pana odpowiedź aczkolwiek Ja opisuję nauczyciela w godzinach pracy, a nie po pracy. To, co pan napisał dotyczy czasu prywatnego nauczyciela, a to co robi nauczyciel po godzinach pracy szczerze mówiąc mnie nie obchodzi.Natomiast, jeżeli chodzi o godziny pracy, to jedzenie i picie powinno byc na przerwach, a nie na lekcjach, skoro dzieci muszą wytrzymac na lekcji bez jedzenia, to tym bardziej nauczyciel.Nie wspomnę już o reszcie podanych przykładów.
Z tego co wiem w obecnych latach nauczyciele przywiązują dużą wagę do "czytania ze zrozumieniem".
Wygląda na to, że Pan odpowiedział tylko na temat forum, który miał na celu wzbudzic zainteresowanie, a nie na całokształt.
A więc, zachęcam bardziej do uważniejszego czytania.
Z poważaniem agajat.
:) :) :) :lol:
agajat
 
Posty: 4
Dołączenie: Pon Lut 22, 2010 10:59 am

Re: Czy nauczyciel może robic wszystko na co ma ochotę?

Postprzez agajat » Śro Lut 24, 2010 11:35 am

Szanowny ghost,

Bardzo dziękuję za szybką odpowiedź, którą przeczytałam z ciekawością i zastanowieniem.
Chciałabym jednak coś wyjaśnić. Nie należę z całą pewnością do rodziców, którzy usprawiedliwiają niesystematyczną naukę, jest wręcz przeciwnie,zawsze tłumacze moim córkom ,że jak nie będą się systematycznie uczyć to będą miały bardzo duże zaległości, które będzie ciężko im nadrobić(dosyć często im o tym przypominam). Może nie są „omnibusami”, ale jak do tej pory moje dzieci uczą się dosyć dobrze(mają średnią powyżej 4,5).
A negatywna ocena, o której wspomniałam to pierwsza w tym roku z tego przedmiotu i w ogóle pierwsza, od kiedy moje dziecko uczy się języka obcego.
Nie jestem również zakręconą mamą, która odrabia za dziecko lekcje – oczywiście, jeżeli zwracają się z prośbą pomoc, to staram się im z danego przedmiotu pomóc w granicach rozsądku.
To tak na wstępie.

Po za tym myślę, że zostałam troszkę źle zrozumiana, jeśli chodzi o dowołanie zapowiedzianej na dany dzień kartkówki a w zamian odpytywanie z czegoś innego i związanego z tym stresu.
Postanowiłam pomyśleć jeszcze raz i przypomnieć sobie jak ja kiedyś zdawałam egzaminy, maturę czy pracę dyplomową. Doszłam do wniosku – załóżmy:
-, jeżeli na dany dzień przewidziana jest matura pisemna to nastawiam się psychicznie do tego, że w danym dniu będę pisała a nie odpowiadała ustnie, bo coś się nagle pozmieniało. Czy to oznacza, że jestem nieprzygotowana do matury?. W zasadzie, to nie powinno dla mnie być jakimś problemem – czy będę najpierw pisać, czy odpowiadać, bo przecież uczyłam się całego materiału i jestem przygotowana. Myślę, że oblałabym taki egzamin.
lub
-Pani na lekcji j. polskiego zapowiada, że we wtorek piszemy dyktando z „ó” i podaje nam do nauczenia się wyrazy. Uczymy się ich w szczególności, aby jak najlepiej wypaść na tym dyktandzie i dostać jak najlepszą ocenę ( nastawiamy się do tego psychicznie). Dzień wcześniej (poniedziałek) na lekcji uczuliśmy się zasad pisowni na „ż” i również zostały nam podane jakieś wyrazy z literką „ż”.
Przychodząc we wtorek na j.polski przygotowani do dyktanda z „ó”, pani oznajmia nam, że dzisiaj będzie dyktando na „ż” a w środę na „ó”. Czy to nie będzie zaskoczenie?
Zaznaczam, że uczymy się systematycznie i wyrazy z „ż” też się uczyliśmy.

Wydaje mi się, że większa cześć klasy dostałaby bardzo słabe oceny z tego dyktanda, bo w szczególności przecież uczyłyby się wyrazów na „ó” i były na to przygotowane.
Nie wiem czy dobrze myślę, ale Ja tak bym się uczyła, przywiązała większą uwagę do zapowiedzianej literki „ó” niż do przerabianej dzień wcześniej literki”ż”.
Uważam również, że są uczniowie, którzy pod wpływem nagłych decyzji nauczyciela bardzo się denerwują i zapominają to, co się uczyli a w rzeczywistości to umieją, tylko dana chwila, którą stwarza nauczyciel robi z ich pamięci „czystą kartę”.
I tu myślę, że coś jest nie tak. To tak jakby znęcanie się psychiczne.
Mój temat to:”Czy nauczyciel może robić wszystko na co ma ochotę?"
Teraz napisałabym: „Czy nauczyciel może w ten sposób stresować dzieci i młodzież?”

Moim zdaniem dobry nauczyciel to taki, który:
- umie przekazać swoją wiedzę, dlaczego? –Spotkałam w życiu różnych nauczycieli byli tacy, co uczyli i tacy, co chcieli nauczyć – dużo mówili i nic po za tym, mało kto ich rozumiał.
- przede wszystkim dobry pedagog, co potrafi rozpoznać ucznia, któremu nauka idzie dość opornie, ale stara się bardzo, a za razem bardzo denerwuje i przy odpowiadaniu, najzwyczajniej się jąka.Takie zachowanie ucznia może wskazywać na nieprzygotowanie się do lekcji, ale czy na pewno? Tylko bardzo dobry pedagog rozpozna nieuka od ucznia starającego się. Jest to bardzo wielka sztuka i doświadczenie nauczyciela.
- nauczyciel powinien być wymagający a za razem lubiany przez uczniów i mieć do nich dobre podejście, w tedy z pewnością taki nauczyciel będzie szanowany przez uczniów. Czasami w telewizji widzimy brak szacunku uczniów do nauczycieli jest to bardzo przykry widok, tutaj częściowo ponoszą winę rodzice, ale nie tylko.
Nie chcę rozkręcać tego tematu,bo jest to temat rzeka i z pewnością bardzo kontrowersyjny.
Na koniec tak o mnie i nie tylko:
Mieszkam w małej aglomeracji w pn/wsch Polsce. Jest tutaj szkoła podstawowa ,w której byłam przewodniczącą Rady Rodziców. Znam i rozumiem problemy dyrektora tej placówki.
Znam również wszystkich nauczycieli i o każdym mogę coś powiedzieć np. jakie mają wymagania, jakie mają wady czy zalety ,czy lubią ich dzieci, jakie każdy z nich ma podejście do konkretnego ucznia itp.
Uważam, że jest to wspaniała kadra dobrze przygotowana do swojej pracy.
Jednak z utęsknieniem czekam na powrót poprzedniej nauczycielki j.angielskiego, bo właśnie to Ona miała to „coś”, co powinien mieć dobry nauczyciel i jeżeli ta Pani postawiłaby mojemu dziecku jedynkę to z pewnością wiedziałabym, że córka czegoś się nie nauczyła a nie, że czegoś nie rozumie, a niestety o obecnej Pani tego powiedzieć nie mogę (brak jej doświadczenia).
Trochę się rozpisałam, ale chciałam bardzo obrazowo wyrazic moje zdanie, mam nadzieję, że zostałam zrozumiana.
Pozdrawiam i czekam na – mam nadzieję,na pozytywne opinie mojej wypowiedzi.
agajat
 
Posty: 4
Dołączenie: Pon Lut 22, 2010 10:59 am

Re: Czy nauczyciel może robic wszystko na co ma ochotę?

Postprzez ghost. » Sob Lut 27, 2010 5:36 pm

Szanowna Pani

Z Pani poprzedniej wypowiedzi wyciągam jeden, acz smutny wniosek. Dzieci uczą się "na sprawdzian", a nie "aby coś wiedzieć". Jak nauczycielka zapowie "wyrazy z ó" to dzieci świetnie znają wyrazy z ó. Wyrazy z "rz" i "ż" już nie są potrzebne na ten sprawdzian, więc wylatują z głowy. Próba odwołania się do elementarnej wiedzy dziecka z którychkolwiek uprzednich zajęć odsądzana jest od czci i wiary. Wymaganie od dziecka wiedzy o czymkolwiek "co już było" ma być bezdusznością i "brakiem podejścia". Smutne.

I tak Pani i wielu innych rodziców szykuje Polsce grupkę przemiłych dzieci, dla których "sposobem na szkołę" będzie Z-Z-Z. Pytać można tylko, jeśli się dziecko uprzedzi, a wymagania należy ograniczyć do minimum. Sięganie do wiedzy sprzed dalej niż miesiąca jest kaleczeniem psychiki dziecka, a pytanie z tabliczki mnożenia bez zapowiedzi to już zupełny nieprofesjonalizm nauczyciela.

Uważam, że takie podejście, jakie Pani wykazuje może dziecku narobić w przyszłości ogromnych problemów. Życie dorosłe niestety nie uprzedza tydzień naprzód jakie problemy przyniesie. Dziecko musi sobie umieć radzić z wymaganiami. Wiedza, szczególnie z języków obcych, jest kumulatywna, a wyrabianie postawy "uczmy się dobrze na sprawdzian, ale poza tym niekoniecznie" jest apedagogiczne.

Zgadzam się z jednym - nauczycielka w SP musi oprócz profesjonalizmu wykazać sporo cierpliwości i serdeczności. Dziecko jest wrażliwe i trzeba z nim delikatnie. Nie wolno jednak trzymać dziecka pod kloszem. Ma być samodzielne, mądre i gotowe sprostać życiowym wyzwaniom.
Otwarło się przejście do waszego świata. Powracam!
Awatar użytkownika
ghost.
 
Posty: 536
Dołączenie: Nie Sty 31, 2010 9:33 pm

Re: Czy nauczyciel może robic wszystko na co ma ochotę?

Postprzez agajat » Wto Mar 09, 2010 2:17 pm

Drogi ghost,

Bardzo srogo Pan mnie ocenia w ostatniej wypowiedzi, ale jakoś to przeżyję.
O ile sobie przypominam to nigdzie nie napisałam, że dzieci powinny się uczyć tylko na sprawdziany czy kartkówki .Wyjaśniłam również, że jestem zwolenniczką systematycznej nauki. To, o czym rozmawiamy to jest jeden konkretny przykład. W dalszym ciągu uważam,
że do zapowiedzianych przez nauczyciela sprawdzianów i kartkówek przygotowujemy się szczególnie. Zwłaszcza, jeżeli są zapowiedziane na konkretny dzień. Skoro nauczyciel dowołał kartkówkę to według mnie powinien od razu zacząć lekcję. Przecież kartkówka to jest pisemna forma odpytywania – nieprawdaż ? ( a ta była zapowiedziana). A tu co? – „Niespodzianka” :o
.
Pan twierdzi, iż - „Ja i wielu innych rodziców szykuje Polsce grupkę przemiłych dzieci, dla których "sposobem na szkołę" będzie Z-Z-Z. Pytać można tylko, jeśli się dziecko uprzedzi, a wymagania należy ograniczyć do minimum.”
Fajnym przykładem, którym się posłużę jest książka K. Makuszyńskiego „Szatan z siódmej klasy” rozdział pierwszy. Takich rzeczy dzieci uczą się same.

Najgorsze jest to, że sami zapominamy jak byliśmy w wieku naszych dzieci (10 lat), jak się uczyliśmy i przygotowywaliśmy do sprawdzianów.
We wcześniejszych moich wypowiedziach wspomniałam, iż rozmawiałam z tą Panią.
Otóż w pewnym momencie naszej rozmowy nauczycielka powiedziała:
- to niech Pani mi powie, dlaczego żadne dziecko nie zgłosi się i nie powie, że czegoś nie rozumie tylko kiwają głowami, że wszystko wiedzą.
Ja odpowiedziałam, żeby Pani sobie sama przypomniała czy tak wszystko rozumiała jak była w takim wieku i czy się chętnie zgłaszała nauczycielowi, że czegoś nie rozumie przy wszystkich dzieciach.
I wie Pan, co? Nic mi na to nie odpowiedziała, pytam się, dla czego zapanowała cisza i brak odpowiedzi?. A może sama też kiwała głową, że rozumie a guzik rozumiała.
Jaki morał z tego – „Zapomniał wół jak cielęciem był”. :shock:

Po za tym, również zgadzam się z Pana ostatnią wypowiedzią .
Pozdrawiam. :)
agajat
 
Posty: 4
Dołączenie: Pon Lut 22, 2010 10:59 am

Re: Czy nauczyciel może robic wszystko na co ma ochotę?

Postprzez ghost. » Wto Mar 09, 2010 4:34 pm

agajat napisał(a):uczniowie, którzy pod wpływem nagłych decyzji nauczyciela bardzo się denerwują i zapominają to, co się uczyli a w rzeczywistości to umieją

Nie mogę się zgodzić z taką tezą. To bardzo "szkolny" argument. Ja wiedziałem, ale już zapomniałem, bo pani mnie zaskoczyła. Rzeczywistość bywa znacznie prostsza. Wiem jak jest, gdyż wbrew sugestiom wcale nie zapomniałem jak to jest być uczniem i jak wtedy się myśli. Rzecz w tym, że nigdy nie uważałem, że to co wtedy robiłem było dobre.
Podobnie mam świadomość objadając się czekoladą, że to nie jest zdrowe. Niemniej jednak nie odbiera mi to prawa (ba - obowiązku nawet) to głoszenia dzieciom że obżeranie się słodyczami jest złe. Ja wiem, że to złe, choć sam się opycham. Robię to jednak, bo będąc dorosłym i świadomym człowiekiem mam wiedzę na temat skutków czekoladoobżarstwa.
Wiem również, że dziecko rzadko kiedy jest świadome konsekwencji swojego postępowania. Nie mogę pozwolić na to, aby dziecko robiło to, co ja kiedyś w tej samej sytuacji. Wiem teraz, że to było złe.

Metoda stosowana przez nauczycielkę nie jest może ciepła i miła w dotyku, ale jest na pewno skuteczna. Uważam, że życie jest brutalne i wymagające. Dziecko musi umieć zachować się nie tylko wobec ciepłej i miłej pani, ale także wobec pani szorstkiej i wymagającej. W życiu będzie przecież spotykać różnych ludzi i różne postawy. Niech się dowie jak najwcześniej, że nie wszyscy się uśmiechają i że niektórzy są bardzo surowi.

To bolesna lekcja taka "nagła jedynka", ale takie lekcje pozostają w pamięci na długo. Myślę, że za bardzo próbuje Pani dziecko chronić przed "złym człowiekiem". Proszę córce wytłumaczyć, że ludzie są różni i mają różne sposoby na życie. Jedna pani jest miła, a druga już nie. Takie jest życie i tak właśnie wyglądać będzie dorosłość. Trzeba umieć poradzić sobie z każdym typem człowieka, inaczej dziecko jak dorośnie to przeżyje ciężki szok.
Otwarło się przejście do waszego świata. Powracam!
Awatar użytkownika
ghost.
 
Posty: 536
Dołączenie: Nie Sty 31, 2010 9:33 pm


Powróć do Godność ucznia

Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 1 gość

cron
Tonery