Serdecznie Witam,
Uprzejmie proszę o radę, chciałabym się dowiedzieć czy można odwoływać zapowiedziane kartkówki wyznaczone na konkretny dzień. Muszę dodać ,że dzieciom były podane również słówka z których miała się odbyć dana kartkówka (j.angielski).
W zamian nauczycielka zaczęła odpytywać dzieci z innych słówek a kartkówkę przeniosła na następny dzień, kilkoro dzieci dostało negatywne oceny -a w tym również moje dziecko.
W tej sprawie rozmawiałam z wychowawczynią klasy a Ona odpowiedziała mi ,że dowie się, o co chodzi i porozmawia z Panią od angielskiego. Następnego dnia po powrocie ze szkoły mojej córki dowiedziałam się, że Pani na lekcji j.angielskiego powiedziała, iż może odpytywać sobie kiedy tyko ma na to ochotę a tych jedynek już nie można poprawić.
Moim skromnym zdaniem to była zwykła prowokacja i złamanie praw ucznia oraz narażanie dzieci na dodatkowe nerwy.
Uważam, że maluchy tak bardzo przeżywają różnego rodzaju sprawdziany czy kartkówki i jest to dla nich ogromny stres. Dodam tylko, że są to dzieci z klasy IV.S.P. a klasa liczy sobie tylko ośmioro uczniów.
Problemów z tą Panią jest więcej i wielu rodziców ma jakieś zastrzeżenia, co do jej nauczania, a dzieci jej nie lubią. Nauczycielka uczy dopiero od tego roku szkolnego w poprzednich latach była inna Pani i wszyscy ją bardzo chwalili(obecnie jest na macierzyńskim) i nie było żadnych problemów z tym językiem.
Muszę jeszcze dodać, iż na półrocznej wywiadówce rozmawiałam z tą Panią o sprawach, które mnie niepokoiły między innymi:
- Pani w ogóle nie sprawdzała zeszytów.(a dzieci czasami robią błędy)
- słabo objaśniała zad.domowe, gdyż córka przychodziła do mnie po pomoc a ja nie zawsze mogłam jej w tym pomóc, więc prosiłam Panią, aby po kilka razy tłumaczyła dzieciom różne zagadnienia i prace domowe.
- Ja, jako rodzic nie dostawałam do wglądu sprawdzianów i kartkówek, które pisało moje dziecko,
Nauczycielka wysłuchawszy mnie powiedziała, że nie daje rady wytłumaczyc wszystkim na jednej lekcji, a klasa liczy tylko 8-m osób,- przecież to śmieszne a jak się uczą dzieci w mieście, gdzie klasy mają po 20-u uczniów? .
Z wielką wyższością oznajmiła mi, że jest po studiach i sama wie najlepiej co robi(wiem,że jeszcze studiuje pedagogikę) i czemu inni rodzice do niej nie przychodzą tylko ja. Problem polega na tym, że tylko ja się nie boję o tym mówić.
Czasami wydaje mi się, że niektórzy nauczyciele mają nas rodziców za kompletnych imbecylów.
Jeżeli to, co napisałam nie jest moją paranoją to proszę o radę w szczególności o odwoływaniu zapowiedzianych sprawdzianów i kartkówek a w zamian odpytywanie zupełnie z czegoś innego, o poprawianiu niedostatecznych ocen zwłaszcza kiedy uczeń wyraża chęć do poprawienia takiej oceny .
Może są jakieś konkretne przepisy, bo mówiąc nauczycielom ,że łamią prawa uczniów odpowiadają - a gdzie to jest napisane?
Pozdrawiam.

