Hasło "zakaz telefonów w szkołach" brzmi prosto, ale sam projekt jest bardziej precyzyjny. Nie wprowadza wprost zakazu posiadania telefonu w plecaku czy kieszeni. Przewiduje przede wszystkim zakaz korzystania z telefonu i podobnych urządzeń podczas pobytu w szkole, a osobno zostawia szkołom opisanie zasad wnoszenia sprzętu i części wyjątków.
To rozróżnienie ma znaczenie. Czym innym jest przyniesienie telefonu do szkoły, a czym innym jego używanie w czasie lekcji, przerw czy innych zajęć objętych regulacją. Dla uczniów i rodziców najważniejsze pytania brzmią więc nie tylko: "czy telefon będzie można mieć przy sobie?", ale też: "kiedy nie będzie wolno go użyć, jakie są wyjątki i co szkoła wpisze do statutu?".
To nie jest prosty zakaz posiadania telefonu
Najważniejsza rzecz na początku: projekt dotyczy głównie korzystania z urządzeń, a nie samego ich posiadania.
Oznacza to, że uczeń może mieć telefon przy sobie, ale co do zasady nie będzie mógł z niego korzystać podczas pobytu na terenie szkoły. Osobną kwestią pozostaje to, czy i na jakich warunkach będzie można urządzenie wnieść do szkoły. Te zasady ma określić statut placówki.
To nie jest tylko niuans prawny. Od tego zależy, jak nowe przepisy będą działać w codziennym szkolnym rytmie. Projekt ustala wspólną podstawę: zakaz korzystania. Szkoła ma natomiast doprecyzować praktyczne zasady dotyczące wnoszenia urządzeń i wyjątków.
Dlatego sformułowanie "zakaz telefonów" warto traktować jako skrót. Precyzyjniej byłoby mówić o zakazie korzystania z telefonu i podobnych urządzeń, a nie o bezwzględnym zakazie ich posiadania.
Kogo obejmuje projekt i jakich urządzeń dotyczy
Po przyjęciu przez Radę Ministrów 2 czerwca 2026 r. projekt obejmuje publiczne i niepubliczne szkoły podstawowe.
Zakres urządzeń też jest szerszy niż sam nagłówek o telefonach. Chodzi o telefony komórkowe oraz inne urządzenia elektroniczne umożliwiające komunikację na odległość albo rejestrowanie obrazu i dźwięku.
W praktyce mogą to być nie tylko smartfony, ale też na przykład smartwatch z funkcją komunikacji, tablet używany do kontaktu na odległość albo urządzenie służące do nagrywania dźwięku czy obrazu. Nie chodzi więc o dowolną elektronikę, tylko o sprzęt mieszczący się w tym właśnie opisie.
To ważne doprecyzowanie, bo projekt nie skupia się wyłącznie na jednym typie urządzenia. Obejmuje całą kategorię sprzętów, które mogą służyć komunikacji albo nagrywaniu.
Na czym dokładnie polega planowany zakaz
Podstawowa zasada jest następująca: w szkołach podstawowych zakazane ma być korzystanie z takich urządzeń podczas pobytu na terenie szkoły.
Po etapie rządowym doprecyzowano też, że zakaz ma obejmować również zajęcia edukacyjne organizowane poza szkołą. Trzeba jednak od razu zaznaczyć, że część szczegółów pojawia się w komunikatach rządowych, a nie zawsze w identyczny sposób w samym opisie przepisu.
W rządowym komunikacie wskazano między innymi, że zakaz nie obejmie wycieczek szkolnych, pobytu w internacie oraz korzystania poza godzinami zajęć z infrastruktury szkoły udostępnianej mieszkańcom. To ważne rozróżnienie, bo pokazuje, że obok ogólnej zasady istnieją też odrębne sytuacje organizacyjne.
- ustawa ma wprowadzić ogólny zakaz korzystania z urządzeń,
- projekt przewiduje ustawowe wyjątki,
- część praktycznych sytuacji została dodatkowo objaśniona w komunikatach rządowych.
Statut szkoły to nie dodatek. Tu rozstrzyga się praktyka
Żeby dobrze zrozumieć projekt, trzeba zatrzymać się przy statucie szkoły. To podstawowy wewnętrzny dokument placówki, który opisuje najważniejsze zasady jej działania.
- warunki wnoszenia telefonów i innych urządzeń na teren szkoły,
- wyjątki od zakazu korzystania z tych urządzeń,
- zasady postępowania w razie naruszenia zakazu.
To oznacza, że ustawowa zasada będzie wspólna, ale szkolna praktyka może się różnić. Jedna szkoła może przyjąć prostą regułę: telefon ma być wyłączony i schowany. Inna może dokładniej opisać zasady dotyczące wnoszenia urządzeń, sytuacji wyjątkowych albo korzystania z nich w internacie.
Projekt nie odbiera więc szkołom całej swobody. Ustala wspólną podstawę, ale zostawia szkołom doprecyzowanie praktycznych zasad. Z punktu widzenia rodziców i uczniów to właśnie statut pokaże, jak ogólny przepis będzie działał w konkretnej placówce.
Jakie wyjątki przewiduje projekt
To jedna z najważniejszych części całej regulacji, bo pokazuje, że zakaz nie ma działać w sposób całkowicie mechaniczny.
Zgoda nauczyciela na użycie w celach dydaktyczno-wychowawczych
Projekt przewiduje możliwość użycia urządzenia za zgodą nauczyciela z powodów dydaktyczno-wychowawczych, czyli na przykład do wykorzystania na lekcji albo w ramach działań wychowawczych.
Nie chodzi więc o swobodne korzystanie z telefonu według uznania ucznia. Chodzi o sytuację, w której nauczyciel świadomie dopuszcza użycie urządzenia do konkretnego celu szkolnego.
Pisemna zgoda dyrektora w szczególnych sytuacjach
Drugi wyjątek dotyczy sytuacji związanych z chorobą, niepełnosprawnością lub innymi szczególnymi potrzebami ucznia. W takim przypadku projekt przewiduje pisemną zgodę dyrektora.
To istotne rozwiązanie, bo zakłada, że telefon albo inne urządzenie może być potrzebne nie dla wygody, ale jako realne narzędzie wsparcia. Przykładem może być sprzęt wykorzystywany ze względów zdrowotnych.
Bezpośrednie zagrożenie zdrowia lub życia
Projekt przewiduje także wyjątek na wypadek bezpośredniego zagrożenia zdrowia lub życia.
To wyjątek nagły, a nie element codziennego korzystania z urządzenia. Ma odpowiadać na sytuacje awaryjne, w których użycie telefonu lub innego sprzętu jest uzasadnione bezpieczeństwem.
Co to zmieni dla uczniów i rodziców
Najkrócej: korzystanie z telefonów w podstawówkach ma zostać objęte znacznie bardziej formalną regułą niż dziś.
Jeśli uczeń używa teraz telefonu na przerwie, sprawdza wiadomości albo sięga po urządzenie między zajęciami, po zmianie przepisów taka praktyka co do zasady będzie objęta zakazem. Nadal jednak trzeba pamiętać o podstawowym rozróżnieniu: projekt zakazuje korzystania, a nie automatycznie samego przynoszenia telefonu do szkoły.
Dla rodziców ważne będą dwie rzeczy. Po pierwsze, szkoła będzie musiała jasno opisać zasady dotyczące wnoszenia urządzeń. Po drugie, znaczenia nabiorą wyjątki i szkolne procedury postępowania w razie naruszenia zakazu.
Dla części rodzin będzie to oznaczać większy porządek i mniej sporów o używanie telefonu w szkole. Dla innych najważniejsze stanie się to, jak szkoła zapisze wyjątki i jak będzie je stosować w praktyce.
Jak szkoły będą egzekwować nowe zasady
Projekt nie tworzy jednego ogólnopolskiego katalogu reakcji na każde naruszenie. Wskazuje natomiast, że w razie naruszenia szkoła stosuje działania wychowawcze albo kary przewidziane w statucie.
To znaczy, że ogólna podstawa prawna będzie wspólna, ale szczegółowa praktyka może różnić się między placówkami. Statut ma wskazywać lokalne zasady reakcji, a szkoła będzie się odwoływać do własnych procedur.
- co uznaje za naruszenie zakazu,
- kto reaguje w pierwszej kolejności,
- jakie działania wychowawcze lub inne środki stosuje,
- jak odróżnia zwykłe naruszenie od sytuacji objętej wyjątkiem.
Projekt nie rozstrzyga szczegółowo wszystkich kwestii organizacyjnych, na przykład sposobu przechowywania urządzeń. Tu nadal wiele będzie zależeć od rozwiązań przyjętych przez szkołę.
Wycieczki, internat i zajęcia poza szkołą
Właśnie w tych sytuacjach najłatwiej o nieporozumienia, dlatego warto je rozdzielić.
Zajęcia edukacyjne poza szkołą - po etapie rządowym wskazano, że zakaz ma obejmować także takie zajęcia. To rozszerza ogólną zasadę poza sam budynek szkoły.
Wycieczki szkolne - w komunikacie rządowym zaznaczono, że mają być wyłączone z tego rozwiązania. Nie należy więc automatycznie zakładać, że wycieczka będzie traktowana tak samo jak zwykły dzień lekcyjny.
Internat - również został potraktowany odrębnie. Z komunikatu rządowego wynika, że warunki korzystania z urządzeń w internacie mają ustalać szkoły.
W praktyce oznacza to jedno: obok wspólnej zasady będą też sytuacje, w których większą rolę odegrają szkolne regulacje i organizacja konkretnej placówki.
Kiedy przepisy mają wejść w życie
Chronologia pokazuje, na jakim etapie jest sprawa.
Projekt skierowano do konsultacji publicznych 24 marca 2026 r. Konsultacje zakończyły się 23 kwietnia 2026 r. Następnie 2 czerwca 2026 r. projekt przyjęła Rada Ministrów.
Zgodnie z projektem ustawa ma wejść w życie 1 września 2026 r., a szkoły mają czas do 31 października 2026 r. na dostosowanie statutów.
To jednak wciąż harmonogram wynikający z projektu, a nie opis ostatecznie obowiązującego prawa. Na dalszych etapach prac legislacyjnych terminy lub treść przepisów mogą się jeszcze zmienić.
Dlaczego projekt budzi spory
Spór nie dotyczy tylko tego, czy dzieci korzystają z telefonów zbyt często. Chodzi także o to, czy centralny zakaz jest najlepszym sposobem rozwiązania tego problemu.
Stanowisko rządu: ochrona dzieci, koncentracja i relacje
W oficjalnym uzasadnieniu rząd podkreśla ochronę dzieci, ich koncentracji, zdrowia psychicznego oraz relacji rówieśniczych. W tej logice ograniczenie korzystania z telefonów ma zmniejszyć rozproszenie, presję związaną z byciem stale online i część problemów wychowawczych.
To jest rządowa argumentacja na rzecz projektu: mniej prywatnego używania urządzeń w szkole ma poprawić warunki nauki i codziennego funkcjonowania uczniów.
Stanowisko Rzecznika Praw Dziecka: autonomia szkół i edukacja cyfrowa
Rzecznik Praw Dziecka patrzy na sprawę inaczej. W opinii po konsultacjach wskazuje na potrzebę większej autonomii szkół, udziału dzieci i młodzieży w tworzeniu zasad oraz wzmocnienia edukacji cyfrowej.
Ten punkt widzenia zakłada, że sam zakaz nie uczy jeszcze odpowiedzialnego korzystania z technologii. RPD zwraca też uwagę na kwestie bezpieczeństwa, prywatności, ochrony danych i tajemnicy korespondencji.
To pokazuje, że spór nie jest wyłącznie wychowawczy. Dotyczy też granic szkolnej autonomii i sposobu, w jaki państwo powinno regulować codzienne używanie technologii przez uczniów.
Czy projekt bardziej centralizuje zasady, czy zostawia szkołom swobodę
Najuczciwiej byłoby powiedzieć: robi jedno i drugie.
Z jednej strony państwo wprowadza wspólną zasadę dla szkół podstawowych. Z drugiej strony szkoła nadal zachowuje ważną rolę, bo to statut określi warunki wnoszenia urządzeń, wyjątki od zakazu i zasady reakcji na naruszenia.
Nie jest to więc ani pełna dowolność szkół, ani całkowite przejęcie sprawy przez ustawę. To raczej wspólne prawo plus szkolne doprecyzowanie.
Co z tego wynika już teraz
Jeśli jesteś rodzicem, warto sprawdzić dwie rzeczy. Po pierwsze, czy mowa o zakazie korzystania, czy o zakazie przyniesienia telefonu do szkoły. Po drugie, co dokładnie szkoła wpisze do swojego statutu.
Jeśli pracujesz w szkole, kluczowe będzie przełożenie ogólnej zasady na jasne procedury. Sam przepis nie rozstrzygnie przecież wszystkich szkolnych sytuacji. To placówka będzie musiała opisać, jak mają wyglądać zasady wnoszenia urządzeń, wyjątki i reakcja na naruszenia.
Na dziś widać jedno: projekt nie wprowadza prostego i całkowitego "zniknięcia telefonów ze szkół". Wprowadza zakaz korzystania z urządzeń w szkołach podstawowych, z wyjątkami i z ważną rolą statutu szkoły.
To właśnie tam ogólna zasada zamieni się w codzienną praktykę. I tam będzie można zobaczyć, jak ten projekt naprawdę zadziała.